O mnie…

Blog poświęcony na razie budowie mojego jachtu – Fayka

44 odpowiedzi na „O mnie…

  1. zetka pisze:

    Witam Pana

    Nie będę pisał pod jakim wrażeniem jestem po przeczytaniu Pańskiego bloga bo bedzie to powtarzanie tego co ma Pan juz w komentarzach. Mam natomiast kilka pytań , których odpowiedź determinuje rozpoczęcie budowy „mojego” jachtu. Otóż dysponuje kwota ok 300-350 tys zł . Czy wg. Pana jest to kwota wystarczajaca do budowy jachtu stalowego 12-13 m w technologii jak Pańska ? Boję sie sytuacji ze zabraknie mi funduszy na pewnym etapie budowy. Czy ma Pan jakis orientacyjny preliminaż dotyczacy poszczególnych etapów budowy ? A moze prowadzi Pan zestawienie dotychczasowych kosztów ktore mogłby Pan udostępnic ? Będę niezmiernie wdzięczny za wszelkie informacje. Pozdrawiam i podziwiam

  2. Slawek pisze:

    Za dwadzieścia minut muszę wyjechać na wesele do syna przyjaciół, więc nie mogę pisać, bo żonka mnie zabije…. 🙂

    Planuję wydać na jacht ok 600tys. PLN, ale sporo rzeczy planuję „po bandzie” np na elektronikę wydam pewnie ze 100 tys. Może dlatego, że sam jestem elektronikiem/informatykiem.

    Z drogich zabawek jeszcze dojdzie odsalarka, generator, klimatyzacja, kuchnia Wallas’a, ok 5m2 paneli słonecznych, wiatro-wodo-prądnica DuoGen, system przeniesienia napędu Aquadrive, spinaker Parasailor, cynkowanie kadłuba….

    Pewnie gdybym miał 400kPLN i ani grosza więcej to umiałbym się zmieścić.

    Orientacyjny preliminarz mam, zestawienie kosztów mam. Mogę udostępnić.

    W niedzielę wieczorem napiszę więcej.

  3. wkg pisze:

    Dzień dobry : )

    Cóż … nic dodać nic ując do komentarza zetka … olbrzymi szacunek, tak za pracę włożoną w budowę jachtu jak i w blog. I to w jakim pisany stylu !

    Przymierzam się powoli do budowy/zakupu – no, wejścia w stan posiadania : ) wlasnego jachtu. Długość – około 13 m, na pewno z długim, pojedynczym kilem.
    Jeżeli budowa – to stalowy. Na razie mój wybór to konstrukcja Bruca Robertsa Voyager 440 DS. Alternatywą jest zakup nowego lub używanego – w moim przypadku Nauticata. Drogi jak diabli.
    Van der Stadta odrzuciłem – przy tej samej długości jachtu ma blachy 4mm zamiast 6mm w części podwodnej, rzadziej rozstawione wręgi … jak budowac to budować – kadłub musi być pancerny : )

    Czytam ten blog, koresponduję z ludźmi którzy takie jachty zbudowali i widzę, że to zadanie na wiele lat, pochłaniające bez reszty. I tu pytanie – czy ze świadomością jak wiele pracy, czasu i wyrzeczeń potrzeba wszedłby Pan jeszcze raz do tej samej wody w 2008 ?

    To co mnie naprawdę przeraża, to konieczność wynajęcia placu, kupno narzędzi, zorganizowanie jakiegoś strażnika … no i fakt, ze właściwie to ja się na tym nie znam : )))
    Czy ta uwaga o wolnych mocach przerobowych była rzucona żartem ? : )

    I jeszcze jedno – bardzo jestem ciekaw tego zestawienia kosztów … Węgrom którzy zbudowali BR V 440 DS wyszło znaaaacznie więcej … ale oni pewnie okna w sklepie kupowali : )

    Pozdrawiam serdecznie
    Witek

  4. Slawek pisze:

    Dziękuję za ciepłe słowa. Notabene właśnie jestem w trakcie tworzenia wpisu o kotwicach ROCNA. Ale po kolei:
    Bruce Roberts to klasa sama w sobie, też się zastanawiałem i to długo, ale tylko do czasu kiedy trafiłem na stronę Paula Fay – na marginesie obaj Panowie przyjaźnią się. Bruce jest świetnym handlowcem, ale nie wszystkie projekty zeszły z jego deski. To już jest instytucja, skupiająca projekty i handlująca nimi. Ja szukałem bliskiego kontaktu z konstruktorem. Patrzyłem też na polskie konstrukcje, ale sporo w nich „inspiracji Robertsem” i ceny są z kosmosu – bywa, że dwa razy drożej niż ja zapłaciłem.

    Paul Fay oprócz konstruowania także buduje jachty – może teraz już nie, ale np. teraz mieszka na swoim jachcie. Z tego co wiem samodzielnie wybudował 7 lub osiem jednostek. Wszystko to stalowe jachty oceaniczne – różnych rozmiarów. Jego konstrukcje są wielowariantowe, różne długości od 32 do 44 stóp, różne kształty – obłe/proste, z kilem pojedynczym i twin keel, najróżniejsze otaklowanie, praktycznie dowolne wnętrze. Mi osobiście bardzo podoba się kształt tych kadłubów, ale to jest kwestia upodobania. Jednak niezaprzeczalną cechą wspólną wszystkich konstrukcji Paula jest bardzo przestrzenne wnętrze. Moja Fayka ma około 35 m2 podłogi. Przy jachcie 40 stóp to naprawdę sporo. Wysokość w kabinie to lekko ponad dwa metry. Czuje się tę przestrzeń.

    Odnośnie wytrzymałości kadłuba. Wbrew pozorom wręgi praktycznie nie mają znaczenia konstrukcyjnego. Wręcz zabrania się spawania poszycia do wręg ponad linią wodną. Są też konstrukcje bez-wręgowe tzw. origami. Więc nie przejmował bym się tymi odległościami w Van Der Stadt. To naprawdę kawał porządnej konstrukcji. Grubość blachy też jest ciekawym zagadnieniem. Fayka ma na dnie 5mm, na burtach 4mm, na pokładzie 3mm. to jednak trzeba dotknąć palcem by uwierzyć w wytrzymałość. Półcentymetrowa blaszka ze stali 18G2A (S335) jest nie do rozwalenia. Ciężko nawet ją pogiąć. Ale za nic w świecie nie wolno zwiększać grubości blach, bo to silnie zaburza stateczność jachtu.

    Konstrukcja Paula jest zdecydowanie pancerna. Zresztą opowiadali mi (z jego żoną Mo), że kiedyś w nocy na oceanie na coś wpłynęli. Nie wiedzą co to było, prawdopodobnie kontener, który spadł ze statku. Jednak problem był nie dla nich tylko dla tego czegoś. Oni meli tylko zarysowaną farbę.

    Drugie pytanie: czy wszedł bym do tej wody ponownie. Zdecydowanie tak. Owszem czasami jestem zmęczony, czasami mam serdecznie dość, ale ja jestem z natury długodystansowcem, poza tym zawsze rozkładam, każdy duży projekt na małe pod-projekty i to pozwala mi cieszyć się sukcesami już po drodze.

    Uwaga o wolnych mocach przerobowych wcale nie była rzucona żartem. Odkąd na razie zakończyłem swoją karierę zawodową, mam nawet więcej czasu. Mam też zespół ludzi, miejsce, doświadczenie, kontakty, upusty, kupę dokumentacji…

    Gdyby był Pan zainteresowany większą liczbą szczegółów proszę o info.

  5. J. Cz. pisze:

    Do wkg.

    Jesli chciałby Pan porozmawiać o szczegółach technicznych i zobaczyć profesjonalnie budowane jachty stalowe proszę spróbować porozmawiać w stoczni Yachtmetal w Pleszewie. Oni budowali np dla Strawińskiego /Malaika była w listpadzie na Kanarach/, dla Langera / L-12 jest chyba w La Rochelle/ dla Maderskiego / Endorfina/. Ja kończę Spraya 40 pilothouse. Pozdrawiam. J. Cz.

  6. Slawek pisze:

    Dziękuję za wpis. Trochę nie wiem o czym miałbym rozmawiać z Panami z Yachtmetal. W zasadzie raczej wiem co mam robić i dlaczego właśnie tak. Nie szukam na razie pomocy, inspekcja budowy wypadła celująco, a samo oglądanie dla oglądania planuję na najbliższą niedzielę i poniedziałek na London Boat Show. Przecież budując jacht samemu odbieram chleb stoczniom. Dlaczego mają ze mną rozmawiać, nawet gdybym tego chciał? Wiem, że to brzmi arogancko, ale jestem trochę samotnym wilkiem. Zresztą oglądałem w internecie na ich stronie fotki z budów i gotowych jachtów – cóż jachty jak jachty, a diabeł tkwi w szczegółach, wykończeniu, wyposażeniu, takielunku…

  7. J. Cz. pisze:

    Panie Sławku.

    Wpis był przeznaczony do kolegi wkg podpisanego imieniem Witek, ponieważ miał on wątpliwości odnośnie założeń konstrukcyjnych, grubości blach, lokalizacji spawów itp. Jak Pan bardzo trafnie to ujął diabeł tkwi w szczegółach a Yachtmetal wykonuje kadłuby jachtów stalowych od dwudziestu kilku lat we współpracy z jednymi z najlepszych konstruktorów / Langer, Strawiński, Roberts, Maderski/. Być może kolega Witek chciałby zasięgnąć opinii zawodowców.

    Pozdrawiam.

    J. Cz.

  8. Slawek pisze:

    Zauważyłem to już po posłaniu odpowiedzi. Nie przyszło mi do głowy, że mój blog będzie reklamą stoczni 😉
    Choć nadal upieram się, że sprawy konstrukcyjno-wytrzymałościowe to domena konstruktorów i ich obliczeń oraz doświadczenia, a mniej wykonawców. Choć idealnie jest, gdy konstruktor także zna się na czarnej stoczniowej robocie. Dlatego tak bardzo spodobały mi się konstrukcje Pula Fay. Nie dość, że facet projektuje jachty stosując nowoczesne techniki obliczeniowe oraz współpracuje z naukowcami (z tego co wiem właśnie projekt „twin keel” był opracowywany z amerykańskim profesorem) to jeszcze buduje te jachty, a na niektórych mieszka od kilkunastu lat. To, plus niechęć do posiadania kolejnego „robertsa” zdecydowało. Nie znaczy to, że mam coś przeciw konstrukcjom pana Brusa. Pamiętam tylko, gdy moja żona chciała zmienić samochód i mocno zastanawiała się nad Toyotą RAV – to ładny kobiecy samochód. Ale któregoś dnia powiedziała: „Kurde, nie chcę być kolejną babą w RAVce” i kupiła inny.

    Pozdrawiam

    Sławek

  9. J. Cz. pisze:

    Pani Sławku.

    Niepotrzebne i nieuzasadnione wydaje mi się traktowanie przez Pana jako reklamę chęci pomocy koledze żeglarzowi przez podanie mu namiaru na ludzi wiedzących bardzo dużo o budowie jachtów stalowych.
    Wybrał Pan projekt autorstwa Pana Fay i OK – to Pański wybór i mnie nie musi Pan tego uzasadniać, czytałem blog i wiem, że Pan to przemyślał.
    Bardzo chętnie zostanę „kolejnym facetem w robertsie”, bo to dobre konstrukcje, rozpoznawalne na świecie i z tego co mi wiadomo nie zdarzyło się aby jakikolwiek Spray nie wrócił z morza.

    Pozdrawiam i do zobaczenia na wodzie, postaram się zrzucić łódkę na wodę w tym roku.

    J. Cz.

  10. Slawek pisze:

    Ma Pan rację, tak naprawdę ważne jest by pływać i czerpać z tego frajdę. Sam się wpuściłem w dyskusję której nie lubię, a znam z innego świata – motocykli. Harleyowcy to są tacy, Goldwingowcy owacy, a jedyny słuszny jest motocykl marki którą mam ja. Nie miałem takiego zamiaru i zamiast cieszyć się, że ktoś w ogóle chce czytać moje wypociny, to się stawiam 😉 Przepraszam i powodzenia z wodowaniem. Ja niestety dopiero wiosną 2013. Ale za to już teraz zapraszam wszystkich czytelników mojego bloga na imprezę!

    Pozdrawiam serdecznie

    Sławek

  11. J. Cz. pisze:

    Panie Sławku.

    Życzę powodzenia i wodowania łódki w 2013 tak jak Pan zamierza, będę trzymał kciuki. Ja prawdopodobnie będę wodował i pewnie początkowo trzymał łódkę w Szczecinie, potem ……sam nie wiem. Jeśli będzie Pan w Szczecinie zapraszam. Co dwa lata m.in. w 2013 są organizowane wokółziemskie regaty turystyczne ze startem w Las Palmas. W 2013 płynie swoją łódką mój kolega. Może się spotkamy na starcie którejś kolejnej edycji?
    P.S. Przepraszam za tekst o „zawodowcach” przypuszczam że niejednego z nich zagoniłby Pan w kozi róg.

    Pozdrawiam.
    J. Cz.

  12. wkg pisze:

    Witajcie : )

    Yachtmetal znam … widziałem Spraya, jetem w kontakcie z człowiekiem który buduje tam kadłub motorowego jachtu. O ile można motorówkę nazwać jachtem : ) Ale podobno jak nowa to można : ))

    Gwoli ścisłości – nie produkują jachtów – spawają kadłuby.
    Opinie różne, ale to chyba nie temat na dyskusję tutaj.
    No i nie mają takiego bloga ! ; )

    Dzięki za radę i pozdrawiam !
    Witek

  13. Sławek pisze:

    Witam Pana

    Od dłuższego już czasu śledzę Pański blog i na początek chciałbym pogratulować wytrwałości i efektów. Jako, że sam noszę się z pewną koncepcją w której skład wchodzi posiadania własnej łódki, chciałbym zapytać; z pewnością rozważał Pan budowę kadłuba ze stali nierdzewnej, co przemawiało na nie; koszty, trudności technologiczne a może coś zupełnie innego ( moja koncepcyjna łódka miała by długość 7-8m więc teoretycznie materiału potrzebował bym 4-5 razy mniej). Chciałbym też poznać Pańskie zdanie co do zasadności budowy kadłuba stalowego w małych jednostkach. Będę wdzięczny za odpowiedź.

    Pozdrawiam Sławek

  14. Slawek pisze:

    Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale rozmawiałem o tym ze swoim konstruktorem, w jego ofercie są jachty 32 stopowe. Choć spotkałem się z opinią, że to trochę za mało jak na stalowy i że taki jacht jest relatywnie ciężki. Ale z drugiej strony zbudowano wiele 7-8 metrowych stalowych jednostek.

    Co do stali nierdzewnej to zdecydowanie odradzam. Po pierwsze jest pieklenie droga – musi to być stal 316L (A4) popularnie zwana kwasówką. Kosztuje ona obecnie 18,80 netto za kilogram. Bardzo dobra stal konstrukcyjna S355 (jak w Fayce) kosztuje 3,68 netto za kilogram przy ilości 3tony (tyle co Fayka). Różnica na materiale wynosi 56 tysięcy. Do tego wycinanie laserowe kwasówki jest chyba ze dwa albo i trzy razy droższe niż stali „czarnej”. Ceny sprawdziłem dzisiaj w hurtowni PrimoStal.

    Stal 316L jest bardzo trudna w obróbce, jest niezwykle twarda. Spawać można ją tylko w osłonie gazów szlachetnych – najlepiej metodą TIG – to jest wyższa szkoła jazdy – trudna i znowu bardzo droga. Można też spawać specjalnymi elektrodami. Ja do dzisiaj bardzo, bardzo słabo spawam stal kwasoodporną, i to tylko elektrodami. Dla porównania – paczka elektrod czarnych wysokiej jakości kosztuje 80PLN – paczka elektrod 316L ponad 300PLN.

    Równocześnie proszę zwrócić uwagę, że kadłub jachtu nie tylko musi być sztywny, ale także elastyczny. Przy ewentualnych uderzaniach, zależy nam na tym by przede wszystkim nie nastąpiło rozszczelnienie – tutaj stal czarna jest moim zdaniem bezkonkurencyjna. Widać to po samochodach na szrocie – pogięte, zmasakrowane, ale prawie nigdy nie popękane czy rozerwane.

    Stali kwasoodpornej prawie nie daje się malować – będzie Pan pływał na błyszczącym „garnku Zeptera” 🙂 Z kolei bez polerowania – wygląda ona dość średnio. Osobiście nie podjął bym się budowy jachtu z kwasówki. Wydaje mi się, że najpopularniejsza metoda – tzn. kadłub ze stali czarnej, a newralgiczne elementy z kwasówki pozwala łączyć zalety obu materiałów, eliminując ich wady. A to czego wszyscy się obawiają czyli korozja – przy dzisiejszych nowoczesnych farbach, nie stanowi żadnego problemu. Jacht mojego konstruktora ma już dziesięć lat, non stop pływa – bo Paul Fay na nim żyje z małżonką. Byłem na nim we wrześniu. ZERO śladów korozji. W razie wątpliwości zapraszam do „mojej stoczni” można pomacać jak to wygląda.

    Aha jeszcze jedno, bardzo uciążliwa jest nieustanna dbałość o separację stali „czarnej” i „kwaśnej” wystarczy, że w pobliżu elementu z kwasówki przecinamy coś szlifierką kątową z „czarnucha” i iskry polecą na te elementy – już mamy przerąbane – stal „kwaśna” „zakaża się” i zaczyna rdzewieć w tych miejscach gdzie padły iskry. Wystarczy, że zapomnimy zmienić tarczę w szlifierce – i już to samo. Zresztą tarcze na kwasówce „schodzą” ze cztery razy szybciej niż na czarnej stali. A każda tarcza do kwasówki to 5PLN (do czarnej 2PLN). itd. itp.

    Oczywiście decyzja jest całkowicie po Pana stronie. Proszę też nie traktować mojej przydługiej opowiastki zbyt dosadnie, ludzie budują jachty z kwasówki. Ja jednak mam i z czarnej stali wystarczająco dużo roboty 😉

    pozdrawiam

    Sławek

  15. radek pisze:

    Witam, czy podawany przez pana koszt wykonania obejmuje jednie materiały czy także koszt robocizny, hali itd. Czy jest to kwota netto czy brutto ?
    Nie posiadam wiedzy w zakresie budowy jachtów ani hali do wykonania ( podobnie jak pan zajmuję sie elektroniką i informatyką ) i interesowałoby mnie jaki byłby to koszt zlecając wykonanie całości komuś ( poza właśnie elektroniką ) – nie konieczne renomowanej stoczni. Czy pan podjałby się wykonania takiego jachtu od początku do końca ( bądz może dysponuje pan namiarami do osób które mogą to wykonać ). Kwota jaką dysponuję to około 300. tys pln ( na jacht bez elektroniki ) czy z takimi pieniędzmi jest szansa cos takiego zrealizować w obecnym czasie ?

    pozdrawiam
    Radek

  16. Slawek pisze:

    Panie Radku,

    koszty, które podaję są kosztami wszystkich materiałów oraz robocizny zewnętrznej. Nie policzyłem pracy mojej oraz mojego brata – około dwóch i pół tysiąca godzin. Co do kosztów – wszystko zależy o wielości jachtu oraz standardu wyposażenia. Trzysta tysięcy może być trochę małą kwotą przy jachcie takim jak mój – czyli czterdzieści stóp – 12 ton wyporności. Myślę jednak, że warto o tym porozmawiać – najlepiej osobiście…

  17. Tomek pisze:

    Nie wiedziałem że zakończę dzisiejszy dzień z tak wspaniałymi doznaniami i ekscytacją. Wspaniały blog, ależ mnie wciągnął ! Trafiłem tu zupełnie przypadkowo. Nie mam bladego pojęcia o żeglarstwie a jedyną „malutką” cechą wspólną jest to że jestem wędkarzem i pływam od czasu do czasu 3 m laminowaną łódką wędkarską. I przeglądając właśnie allegro, oferty bardziej wypasionych łodzi ,trafiłem w opisie jednej z nich na określenie w wyposażeniu „bakista”. Zagooglowałem i trafiłem na Pana wyjaśnienie na blogu. I już wszystko stało się jasne 🙂
    Pański blog dostarczył mi wielu pozytywnych emocji. Zafascynowany jestem Pana wiedzą, zaangażowaniem i determinacją.Podziwiam ludzi którzy mają jakiś cel i uparcie do niego dążą. Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego ukończenia projektu.
    p.s.
    szkoda że nie mieszkam gdzieś bliżej Pańskiej stoczni, z chęcią pomógłbym przy pracy. Nawet przy mieszaniu śmierdzącej chemii. 🙂

  18. Slawek pisze:

    Dziękuję za miłe słowa, szcześciem chemia już skończona, zacząłem wykładanie wnętrza drewnem, powinienem coś napisać… bo dwa tygodnie pracy są bez opisu, ale trochę jestem zaganiany.

  19. Raru pisze:

    Panie Sławku, właśnie wróciłem z wakacji a tu żadnych nowych wpisów! Jak tu żyć? Jedynym usprawiedliwieniem może być tylko to, że opływa Pan Horn.

  20. Slawek pisze:

    Hi, hi jest jeszcze inne usprawiedliwienie – jestem tak zarobiony przy Fayce, że nie mam czasu nic napisać. Zaraz coś skrobnę…

  21. Karolina i Marcin pisze:

    Witamy serdecznie

    Na początku chcielibyśmy pogratulować -wspaniałego jachtu, siły w dążeniu do celu, a także niesamowicie wciągającego bloga (nie rozumiemy tylko, jak znajduje Pan siły na pisanie w trakcie budowy…)

    My rozpoczęliśmy nasza przygodę z budową jachtu pół roku temu. Nosiliśmy się już z tym od wielu lat, nie ukrywamy, że blog o Fayce też trochę przyspieszył naszą decyzję – w końcu jak Pan może to my nie? 😉

    W związku z tym mamy pytanie -czy dałoby skontaktować na tzw. priv? Uważnie śledzimy wpisy i chcielibyśmy się o parę spraw podpytać.

    Serdecznie pozdrawiamy

  22. Slawek pisze:

    Proszę bardzo, zaraz napiszę, choć w sytuacjach, gdy będziemy poruszać ciekawe tematy techniczne zastrzegam sobie prawo do wrzucenia rozmowy na bloga. Niech inni też skorzystają 😉

  23. Raru pisze:

    Panie Sławku,
    wszystkiego najlepszego z okazji Świąt. Nie wiem, czy Pan je będzie spędzał na wodzie czy na lądzie ale życzę dużo prezentów pod choinką. Pozdrawienia również dla wszystkich czytelników bloga. Raru

  24. Slawek pisze:

    Dziękuję serdecznie i z wzajemnością, święta spędzam w domku w gronie rodzinnym, ostatni trochę mała mnie mają 😉

  25. Witam wszystkich………..
    Ludzie bylem, dotykalem tego wspanialego jachtu.
    Macie czego zalowac a i tym samym o co pytac.

  26. Slawek pisze:

    Jejku Andrzeju, a co to chcesz ode mnie chłopie, że tak chwalisz….

    Choć jeżeli mówisz ze szczerego serca ….

    ….. to przy twoim doświadczeniu, bardzo mi miło czytać takie słowa …..

    pozdrawiam

    Sławek

  27. raru pisze:

    Czyli… Fayka naprawdę istnieje!

  28. Slawek pisze:

    Fayka??? a co to jest Fayka???… ach to ta gra Wirtualny Stoczniowiec z której zrzuty ekranów publikuję na blogu….

  29. Bartek pisze:

    Z własnych obserwacji wiem, że podłoga w prysznicu powinna mieć na tyle duże spadki aby woda szybko spływała do studzienki, nawet jak jacht jest przebalastowany
    np. przez załogę na „złą” stronę. W warunkach amatorskich kłopotliwe jest wykonanie wkładki kabiny WC z laminatu, ale moim zdaniem jest to najlepsze rozwiązanie. Łatwość utrzymania czystości i brak problemów z gnijącym drewnem. Na silikonie i drewnie po jakimś czasie zawitają grzyby od wilgoci. Najlepiej dać laminat bez łączeń z antypoślizgową fakturą na podłodze. Pompa ścieków koniecznie membranowa. Schowek zamykany na papier t. pod ręką, słuchawka umywalki na wyciąganym wężu w pobliżu kibelka itd. Ja bym zaszalał i na stałe zainstalował deszczownicę pod sufitem.
    Pozdrawiam,
    Bartek.

  30. Slawek pisze:

    Spadki to kompromis między szybkością spływu, a wygodą stania wewnątrz. Do wysysania wody mam zakupione specjalne pompy GWDS VETUS’a (Grey Water Discharge System). Laminat mnie „brzydzi” chyba nie mam laminatu na jachcie wcale – no może wewnętrzna pochwa wału śruby. Ten laminat też trzeba na czymś oprzeć – pewnie na sklejce – przenosimy zatem problem w miejsce pod laminatem. Ze sklejką moim zdaniem może nie być tak bardzo tragicznie. Dużo zależy od jakości tej sklejki, jej zagruntowania, malowania oraz wentylacji na jachcie. Mój konstruktor praktycznie wszystko ma ze sklejki kabiny prysznicowe też i po ponad 10-ciu latach ciągłego pływania nic – zero grzyba. Może i ja będę miała to szczęście. Taki zamykany schowek to rewelacja, nic mie tak nie wkurza jak rozmoczony papier, widziałem go chyba w katalogu NAVIMO/PLASITIMO – ale teraz już kurde od nich nic się nie daje kupić po ich bankructwie. Będę musiał poszukać. Słuchawka na wyciąganym wężu obowiązkowa – zawsze wtedy kibelek może robić za bidet 😉 Deszczownicy nie będę raczej dawał, ale jeszcze nie wiem zastanowię się … na pewno dam przyciski uruchamiające takie jak na basenach – wciskasz, 15 sekund leci i koniec. Musisz wcisnąć ponownie….

    pozdrawiam noworocznie

  31. andrzejb(parkieciarz] pisze:

    Niczego nie chce ja tak poprostu chcialem pochwalic,zagadac,podsycic ciekawosc calej gawiedzi na forum.Pozdro……………….

  32. Slawek pisze:

    Hi hi, ale na razie nie ma co pokazywać w Górkach … „bo parkiet” niedokończony….

  33. andrzejb pisze:

    ……………zobaczysz o Pani milego dnia doczekasz sie………………..cytata

  34. raru pisze:

    A Pana Sławka Budowniczego to ani widu ani słychu! Mamy nadzieję, że impreza ciągle aktualna!
    Pozdowienia,
    raru

  35. LUDEKCZARTER.PL pisze:

    Witam, Panie Sławku podczas wczorajszego spotkania na keji zostalismy zauroczeni Pańskim projektem i z tego wszystkiego nie pozostawiłem do nas namiarów. Jeżeli byłby Pan skłonny do nas na email przesłać nr tel do siebie będzie miło. Chcielibyśmy przyjechać z seniorem i pokazać łódż ale wcześniej bym zadzwonił bo wiemy jak to jest jak odwiedzają nas znajomi jak coś robimy. Robota wtedy się nie kleji 🙂
    Pozdrawiamy Arek & Wojtek

  36. wojtek pisze:

    Cześć Sławek, wczoraj popołudniu się poznaliśmy, opowiadałeś mi o swoim jachcie. Zgłaszam akces załoganta na próbne pływania Fayki i chętnie włączę się w tym czasie do prac fayecznych. Kontakt zatem masz i może będę mógł Ci się jakoś przydać. pozdrawiam, Wojtek

  37. Slawek pisze:

    Cześć Wojtku,

    też miło było mi Cię poznać. Będziemy w kontakcie.

  38. Maciej Stachowicz - Moris pisze:

    Miło, ze wspominasz nasze spotkanie, dopiero w niedzielę zwróciłem uwagę na szoty, w strefie IALA B będziesz musiał przełożyć? 😉
    Do zobaczenia przy Namysłowie, może w najbliższy weekend jak pogoda pozwoli?

  39. Slawek pisze:

    Cała przyjemność po mojej stronie. Hi hi dopiero teraz sobie przypomniałem, że to był „Namysłów” a nie „Noteckie”. Zdaje się, że w IALA B statki mają tak samo jak u nas, a tylko na lądzie jest odwrotnie?

  40. raru pisze:

    Sławku,
    zima (a przynajmniej deszczowa jesień) zbliża się wielkimi krokami. Jakie plany do końca roku? Jakie rejsy? Gdzie Fayka przezimuje?
    Pozdrawiam,
    Raru

  41. Slawek pisze:

    Trwa zawzięta walka, by gdzieś popłynąć – czytaj… doprowadzić wnętrze do przynajmniej akceptowalnego stanu technicznego – woda, kibelek, podstawowa elektryka, nawigacja. Dzisiaj w południe złożyłem papiery rejestracyjne do PZŻ’tu – za trzy tygodnie powinny być, muszę jeszcze zarejestrować radio VHF oraz ubezpieczyć – przynajmniej OC. Jeśli się uda to na dwa tygodnie od 21 września chciałbym wyskoczyć z żonką i kolegami do Sztokholmu i na Alandy – ale to jest na razie w fazie marzeń. Fayka zimuje w Górkach.
    Zobaczymy co los przyniesie 🙂

  42. Michał pisze:

    Witam Panie Sławku
    Na początku chciałem napisać, że jestem pod wrażeniem Pańskiego jachtu i włożonej w niego pracy. Też planuje, mam nadzieję, że w przyszłym roku, budowę jachtu stalowego. Będzie trochę mniejszy, tz. też 12m długości ale o wyporność około 10t. Konkretnie chodzi mi po głowie jedna z konstrukcji Van de Stadt. Ostateczna decyzja nad wyborem modelu będzie podjęta po podliczeniu kosztów i tu mam nadzieję na skorzystanie z Pańskiego doświadczenia. Nie mam jeszcze oczywiście zakupionych planów jednostki więc ciężko wysyłać zapytania ofertowe do konkretnych firm. Generalnie mam już większość policzone, a brakuje mi tylko masztu z takielunkiem, żagli i kosztu izolacji termicznej kadłuba. Czy mógłby mi Pan podesłać orientacyjne koszty jakie Pan poniósł na ww. rzeczy (maszt, takielunek, żagle, izolacja)? Bardzo by mi to pomogło w zakończeniu wyceny i zbliżyło do podjęcia ostatecznej decyzji. Z góry dziękuję i pozdrawiam

  43. Paweł pisze:

    Dzien dobry.
    Chciałem zapytac o kotwicę Rocna.
    jak sie sprawdziła w boju?
    Rozważamy wlasnie zakup Rocny lub innej kotwicy.
    Przeczytałem art. w którym opisuje Pan zakup Rocny, dlatego pytam o wrażenia z użytkowania po kilku latach.

  44. Slawek pisze:

    Dobry wieczór,

    bardzo intensywnie nie używałem kotwicy, gdyż poruszam się na razie po Europie, gdzie prawie wszędzie są mariny. Łącznie kotwiczyłem może z dziesięć piętnaście razy. Za każdym razem kotwica łapała od „pierwszego strzału” i trzymała bez problemu. Kotwiczyłem na piasku, w mule, na skałach. Uważam że to był znakomity zakup. A dopiero na Hebrydach czy w Szkocji zobaczyłem że jednak ludzie mają Rocny – no aletam dobra kotwica to ważna sprawa.

    Jeśli ma Pan jakieś konkretne pytania – proszę pytać, chętnie odpowiem.

    pozdrawiam

    Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *